Australia work&holiday visa – wszystko co musisz wiedzieć. Terminy, koszty, dokumenty.

Australia work&holiday visa – wszystko co musisz wiedzieć. Terminy, koszty, dokumenty.

Wiza do Australii

Przygotowałam dla was taki skrót informacji w pigułce. Sama przeszłam całą procedurę wizową, więc wiem, że ogarnia was przerażenia na samą myśl o całej papirologii.

I dobrze. Bo jak się ma zbyt lekkomyślne podejście (a i z takim się spotkałam wśród kandydatów) to szanse na wizę są bardzo małe.

Dokumentów jest sporo do załatwienia, ale jeśli zaczniecie dostatecznie wcześnie do nie będziecie się potem stresować. A zostawianie czegoś na ostatnią chwile (czyli miesiąc przed startem naboru) jest nierozsądne.

UPDATE

Od 2017 proces wizowy się nieco zmienił. Są obecnie dwie tury – letni i jesienna. Limit zwiększono do 300 osób i bodajże możliwa jest aplikacja online. Niemniej poniższe informacje mogą wam się przydać.

Wiem, że w Internecie znajdziecie sporo przydatnych wpisów typu “jak dostać wizę”, aczkolwiek niemal każdy jest niekompletny. Na przykład nie piszę się o tym, że wszystkie nasze dokumenty muszą być przetłumaczone przez tłumacza przysięgłego lub jak takiego nie ma to potwierdzone notarialnie i następnie przetłumaczone przez zwykłego tłumacza (obecnie zapis ten widniej na oficjalnej stronie visy 462).

Dlatego tutaj znajdziecie wszystkie potrzebne wam informacje o dokumentach, kosztach i datach.

Rodzaje wiz

Na początek pewnie zastanawiacie się jaką wizę wybrać. Jest ich kilka, ale ja aplikowałam o work&holiday visa subclass 462 i o takiej będzie poniższy wpis. Przypuszczam jednak, że wizę studencką otrzymuję się w podobny sposób, a z pewnością trzeba spełniać również te warunki o których tu przeczytacie. Jeśli macie “mocny” zawód (IT, pielęgniarka, mechanik) możecie starać się o skilled visa. Tu znajdziecie listę zawodów pożądanych przez rząd australijski. Skilled Occupations List (SOL)

 

Tak jak pisałam, wszystkie dokumenty muszą być przetłumaczone przez tłumacza przysięgłego (nawet paszport, który ma angielskie tłumaczenie).

Lista dokumentów:

  1. wniosek wizowy (w zakładce przydatne linki),
  2. list polecający z Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej
  3. pełny akt urodzenia – kopia
  4. certyfikat językowy – kopia
  5. kolorowe ksero paszportu
  6. zdjęcie paszportowe x2
  7. dyplom ukończenia studiów – kopia (ja dodałam też suplement)
  8. pismo z banku o wysokości zgromadzonych środków na koncie (z przeliczeniem na AUD), bo musimy mieć min. 7 tys. AUD
  9. jeśli odbyłeś służbę wojskowo – kopia zaświadczenia o służbie wojskowej

Możesz też zostać poproszony o zaświadczenie o niekaralności oraz badania lekarskie, ale to już urzędnik imigracyjny kontaktuje się z tobą i wysyła do odpowiedniego lekarza (w Polsce akredytowanych jest tylko 3 więc trzeba liczyć się z kosztami dojazdu i oczywiście samej wizyty).

Kiedy zacząć przygotowania i jakie daty musisz sobie wpisać w kalendarz.

Przygotowania zacznij już teraz. Jeśli nie masz ważnego certyfikatu językowego lepiej od razu zapisz się na kurs. Chyba, że studiujesz w języku angielskim. Certyfikaty jakie są uznawane to: IELTS, CAE, TOEFL, OET, PTE Academic (znajdziecie te informacje na wniosku wizowym). Certyfikat musi być nie starszy niż 12 miesięcy. Czyli do lipca macie czas, żeby go zdać. Ale nie zostawiajcie tego na koniec, bo certyfikowane centra egzaminacyjne mają często odległe terminy, a i na wyniki chwilę się czeka.

Ja zdawałam IELTS na początku czerwca i do 1 lipca udało mi się uzyskać certyfikat, ale wszystko było na styk.

Najważniejsza data to 1 lipca

wtedy należy złożyć wniosek do Ministerstwa Pracy i Rodziny w Warszawie z prośbą o wydanie listu polecającego.

Na list czekamy około tygodnia, ale musimy być czujni, bo tu już każdy dzień się liczy. Wizę dostaje ten kto pierwszy przywiezie dokumenty do Ambasady Australijskiej w Berlinie (i tu nieoceniona była moja agentka, która z poświęceniem wiozła przez 7h mój wniosek do Berlina, tak by jeszcze tego samego dnia leżał na biurku u urzędnika od wiz. Tylko dlatego się udało. Osoby, które dostarczyły wnioski dzień później już wizy nie dostały. Także nie ma co czekać tylko od razu trzeba jechać.

W 2017 urząd imigracji postanowił dodać 300 miejsc do puli 200 miejsc, zwiększając limit dla Polaków do 500. Jak dugo tak pozostanie? Niewiadomo. Ale warto korzystać póki czas. Australia staje się coraz popularniejsza wśród polaków.

Zatem:

luty – czerwiec – przygotowanie dokumentów, certyfikatów

1.07 – złożenie wniosku w Warszawie

ok. 7-8.07 – złożenie kompletu dokumentów w Berlinie

Mało kto zwraca uwagę na to ile cała “sprawa” kosztuje. Patrzymy na rubrykę “opłata za wizę” i wydaje nam się, że $440 to nie dużo, ale jak już wizę dostaniemy koszty rosną 10-krotnie. O tym też warto pamiętać.

Poniżej znajdziecie przybliżone koszty, z którymi musicie się liczyć podczas, jak i po procesie wizowym.

Koszty poniesione aby uzyskać wizę:

1400 zł ($440) – koszt wizy (opłata niezwrotna nawet jak wizy nie dostaniesz),

190 zł – notariusz (potwierdzenie notarialnie dokumentów)

410 zł – tłumacz

33 zł – odpis aktu urodzenia

240 zł –  PKP do Warszawy z Poznania + hostel (by o 5 rano zacząć koczowanie przez Ministerstwem)

500 zł – opłata do agenta (załatwiałam wizę przy pomocy agencji, ale nie jest to konieczne. Aczkolwiek myślę, że
gdyby nie poświęcenie mojej agentki to nie dostałabym wizy, a o tym możecie poczytać tutaj).

Razem: 2773 zł

Wydatki na przygotowanie do wyjazdu (opcjonalne):

45 zł – raport medyczny (numery alarmowe, wymagane szczepienia, placówki medyczne, itp.),

2226 zł – ubezpieczenie na rok, na 600 000 KL, Allianz Globtroter – polecam bardzo!!! (2 dni w szpitalu, 12 tys. AUD – pokryli wszystko).

1490 zł – szczepienia (tak tak, na WZW A i B lepiej się zaszczepić, ja planowałam potem dalsze wojaże więc szczepiłam się też na wściekliznę, dur brzuszny), lepiej zacząć z wyprzedzeniem, bo WZW A i B robi się w cyklach
0-(6-12 m-c)

35 zł – międzynarodowe prawo jazdy (konwencja Genewska),

3100 zł – bilet (cena wysoka, bo to lot w jedną stronę, ale za to krótki – 22h),

600 zł – dentysta (wierzcie mi lepiej wyleczyć zęby w Polsce, bo tam możecie się nie wypłacić),

1500 zł – aparat fotograficzny (jak macie to super, jeden wydatek mniej),

60 zł – przejściówka (inne kontakty niż w Polsce),

90 zł – power bank (na wypadek podróży w dzicz 😀 )

120 zł – pełnomocnictwo u notariusza (jeśli jesteście właścicielami jakiś nieruchomości, pojazdów, czy tak jak ja
Stowarzyszenia należy udzielić pełnomocnictwa komuś zaufanemu, aby podczas naszej nieobecności mógł za
nas załatwiać pewne sprawy. dobrze jest też zostawić takie pełnomocnictwo na poczcie do odbioru listów
poleconych).

980 zł -leki (przeciwbiegunkowe, przeciwbólowe, na grypę, katar, migrenę, choroby przewlekłe, jeśli macie to
dobrze jest też zadbać o certyfikat medyczny, aby te leki zostały wpuszczone z nami).

390 zł – wizyty kontrolne u lekarzy (endokrynolog – kto dziś nie choruje na tarczyce :D, ginekolog, itp.)

Razem: 10 600 zł

Oczywiście da się tę kwotę bardzo obniżyć. Słyszałam o takich hardcorach co jada na karcie Euro 26, ale może mają bogatych rodziców, którzy zapłacą za lekarzy w razie nieszczęścia. Ja polecam normalne ubezpieczenie, bo lepiej wydać trochę więcej niż potem się martwić na każdym kroku. Jeśli macie też takie sprzęty jak aparat, powerbank to już jesteście sporo do przodu. Można też odpuścić szczepienia, jeśli nie planujecie potem dalszych wyjazdów, aczkolwiek w interiorze obecnie (01.2017) pojawiła się zika, a WZW jest wskazane nawet w Polsce. Ciężko jest obniżyć cenę lotu. Ja szukałam przez 3 mc i nic taniej nie znalazłam. Tzn. dało by radę na jakiś tanich azjatyckich liniach, z bagażem max. 20 kg, a na tak długi wyjazd to trochę mało. Dopłaty za to są tak wysokie, że opłacało się lecieć Emirates z 30 kg bagażem + 7 kg podręcznego, z jedzeniem.

Zatem jak widzicie koszty są ogromne i jakkolwiek potem się zwrócą to na początek trzeba mieć przynajmniej te kilka tysięcy odłożonych, bo i na miejscu koszty życia są wysokie, a praca może pojawić się po kilku tygodniach.

Wyszukiwarka wiz: Visa Finder

Lista zawodów poszukiwanych w Australii: Skilled Occupations List (SOL)

Wszystko o wizie 462: Work and Holiday visa

Lista dokumentów: Document checklist

Wniosek wizowy: 1208

List polecający z MPiPS: Program „Zwiedzaj i Pracuj” Australia

Strona opisanej agencji: Australia Study

 

Samemu czy z agencją?

Jeśli boisz się, że sobie nie poradzisz, możesz skorzystać z Agencji. Jest ich kilka. Możesz też skorzystać z pomocy australijskiego agenta, który wspomaga cię w procesie wizowym, ale za ciebie dokumentów nie złoży.

Moja historia zaczęła się od spotkania właśnie z taką Agencją. I początkowo zabrałam się za wszystko sama. Jednak obawiając się, że nie ogarnę postanowiłam skorzystać z pomocy pani Magdy z Australia Study.

A jak potoczyły się moje dalsze losy przeczytacie tutaj.

Czy można okiełznać strach przed podróżą?

Czy można okiełznać strach przed podróżą?

Strach? Jaki strach? Zapytacie.

A no taki normalny, dość duży, ciemny, otaczający nas z każdej strony i ściskający tak, że nie można oddychać.

Oczywiście nie przed każdym wyjazdem narażeni jesteśmy na spotkanie z tą nieprzyjazną “masą”. Wyjeżdżając na tydzień do Francji czy Włoch raczej nam to nie grozi, ale już daleka, samotna podróż i to na dość długo wywołuje drżenie rąk i napady gorąca, jak przy grypie.

Ja przynajmniej tak miałam i nadal czasami mam. Zastanawiam się po jakie licho cały ten wyjazd. Będę tam sama, będę musiała znaleźć pracę, mieszkanie i nie dać się zabić pierwszemu lepszemu robakowi. W takich napadach paniki boję się niemal wszystkiego. Mam jednak to szczęście, że umiem pomieścić w sobie i lęk, ale i odwagę, by mimo strachu iść dalej.

O emocjach związanych z emigracją poczytacie tutaj. 

Czy da się okiełznać strach?

Raczej nie i chyba jest to nawet niewskazane, bo kiedy się czegoś boimy tworzymy scenariusze. Co złego nam się może przydarzyć. A skoro już je wymyśliliśmy to zabieramy się za tworzenie odpowiednich dla nich rozwiązań. Tym samym kiedy już przytrafi nam się coś złego to wiemy jak sobie z tym poradzić, bo już to przewidzieliśmy. Oczywiście, statystycznie większość z naszych lęków nie przekłada się na nasze życie, niemniej jednak strach czasami może być przydatny.

Ja osobiście wyobrażam sobie, że jestem mgłą, a delikatny wiaterek rozwiewa moje lęki (nie, nie jestem stuknięta, to naprawdę pomaga. Sami spróbujcie 🙂 ).

Pomaga mi też czasem muzyka. Energetyczna i wesoła. Ale tylko na chwilę, dłuższą lub krótszą, a potem strach znowu się pojawia i chyba trzeba się z tym pogodzić, bo to całkiem naturalne bać się nieznanego.

Moja playlista, którą wałkowałam przed Australią.

 

A wy macie jakieś ulubione utwory na długi lot samolotem?

Roczny wyjazd do Australii. Czego tak naprawdę się boję?

Roczny wyjazd do Australii. Czego tak naprawdę się boję?

Roczny wyjazd do Australii.

Brzmi fascynująco i z pewnością tak będzie. Ale póki co jestem tu, w Polsce, z rodziną, chłopakiem, przyjaciółmi. Przede mną wyjazd na rok lub dłużej (lub krócej). Samotny wyjazd (tak, wiem – poznam tam nowych ludzi, będzie super, ale… to nie to samo).

Na ile bym nie wyjechała, rok, pół roku to i tak bardzo długo i Świat się z tej okazji nie zatrzyma, moi znajomi, chłopak nie zapadną w sen zimowy jak niedźwiedzie i nie poczekają, aż wrócę. Ich życie, tak jak moje nadal będzie się toczyć z tym, że ja już nie będę brała w tym czynnego udziału.

Boję się, że wiele mnie ominie, że przegapię wspaniałe lato, które mogłabym spędzić z Adrianem podróżując gdzieś po Europie, wspólne spacery wczesną wiosną do parku. Boję się, że stracę to wszystko co tyle lat skrupulatnie budowałam. Te wszystkie relacje.

A po drugiej stronie czeka niewiadoma. I chyba to jest takie przytłaczające. To ciągłe uczucie, że rezygnujesz z czegoś znajomego, bezpiecznego, dobrego na poczet czegoś innego, co niekoniecznie da ci szczęście. A z drugiej strony, jak nie pojadę to nigdy się tego nie dowiem i zawsze będę mieć pretensje do samej siebie, że chociaż nie spróbowałam.

Choć mam nadzieję, że przywiozę z Australii tylko dobre wspomnienia, i że będę miała do czego wracać.

 

Update

Z Australii przywiozłam nie tylko dobre wspomnienia, dośdiadczenia ale i męża 😀

Rok 2016 rokiem wielkich zmian. Posłuchajcie…

Rok 2016 rokiem wielkich zmian. Posłuchajcie…

fot. A Dykczak, www.dykczak.pl

Rok 2016 był rokiem wielkich zmian w moim życiu. Posłuchajcie…

[To będzie dość osobisty wpis, jak wszystkie, które po nim nastąpią.]

W tym roku dokonałam czegoś niezwykłego. Nie napiszę, że nigdy o tym nie marzyłam i że myślałam, że to niewykonalne. Bo nie, nigdy nie myślę kategoriami, “że się nie da”. I choć może to naiwne, dla mnie wszystko wydaje się możliwe jeśli się chce i jeśli dostatecznie dużo włoży się w to energii. Jedyną barierą w moim przypadku był strach. Przed nowym, nieznanym, przed utratą tego co mam teraz. Jednak kiedyś trzeba zaryzykować i zrobić ten pierwszy krok ku marzeniom. Bo pierwszy jest zawsze najtrudniejszy, a potem idzie z górki (tak mówią, przynajmniej 🙂 )

I co z tego wyszło?

Dostałam wizę do Australii.

Nie turystyczną, ale work&holiday. Jestem jedną z 200 osób, które raz do roku mogę taką wizę otrzymać. Czuję się więc w obowiązku z tego przywileju skorzystać, bo wszyscy ci, którzy o tym marzyli, a im się nie udało, zabili mnie gdyby usłyszeli, że nie pojechałam ze strachu 🙂

Co przeczytacie w kolejnych postach?

Z pewnością będzie sporo o przygotowaniach, potem o przyrodzie i pierwszych wrażeniach. Ale nie będzie tylko lukrowanych opisów wspaniałych przygód w dalekim kraju. Nie, bo nie do końca tak to wygląda. Już same przygotowania są ciężkie zarówno fizycznie, jak i psychiczne. Pragnę aby każdy z Was mógł “dotknąć” nie tylko tej jasnej strony podróżowania, ale i też tej nieco ciemniejszej. Dlatego zamierzam pisać i o tych dobrych momentach, ale i o tych trudnych.

Co jeszcze się wydarzyło?

Spełniłam jedno ze swoich podróżniczych marzeń. Przejechałam sporą część Islandii.

Film z tej wyprawy jest już gotowy.

Zobaczyłam zorzę polarną i spałam pod namiotem w trzech warstwach ubrań 😀 Kąpałam się w gorących źródłach, w górach (i się nie rozchorowałam – to nie lada wyczyn jak na mnie). 😛

Wyprowadziłam się z domu rodzinnego. Obawiałam się, że będzie to boleśniejszy proces, ale nie było tak źle. Tęsknie za moim psiakiem, ale generalnie wyszło z tego więcej dobrego niż się spodziewałam.

Kiwi rozwija się, a w tym roku udało nam się zaprosić kilku naprawdę dobrych podróżników. Jak Karolina z Twins on Tour czy Joachim i Robert “Dzikus” , którzy wydali ostatnio książkę “Podróże do granic”.

 

Jeszcze jestem w Polsce, ale przygotowania już trwają.

W kolejnych postach dowiesz się jak dostać wizę, co spakować, i ile to wszystko kosztuje.

Zapraszam Cię do wspólnej podróży 🙂