Supraśl i okolice

Supraśl i okolice

Supraśl oraz okolice – mini przewodnik

– Supraśl.
– Co? Gdzie? Nie, nie słyszałem.

To standardowa odpowiedź większości osób na pytanie czy słyszeli o Supraślu. Nawet mój promotor, który wiedzą przewyższa 99% Polaków nieco się zawahał. Wielu zgaduje, że to gdzieś na wschodzie.
Bingo.
Niestety potem zaczynają się schody, bo wschód to ogromny obszar. Więc… co jest znane na wschodzie? Bieszczady!
Niestety tym razem pudło.

Supraśl to miasteczko na Podlasiu i tym co oglądali „U Pana Boga za piecem” lub „Blondynkę” ta nazwa powinna już coś mówić. Bowiem to właśnie tu kręcono te oraz kilka innych filmów.
Nie ze względu na film jednak chcę wam przybliżyć to niezwykłe miasteczko.

Supraśl jest niczym diament na mapie Polski, mały, ledwie dostrzegalny gołym okiem, skrywający liczne tajemnice, historie. Nieoszlifowany – niegotowy na masowe zadeptywanie, tak jak to dzieje się obecnie z nieszczęsnymi Tatrami.
Wierzę jednakowoż iż mogę wam zaufać i podzielić się z wami tym skarbem. Licząc, że z szacunkiem dla przyrody, odmienności kultur, szeptem na ustach zawitacie na podlaskich łąkach i w gęstwinach leśnych, aby napełnić ciało i umysł spokojem, jaki tylko tam udało mi się znaleźć.

 

Zabytki

Zabytki Supraśla i okolic (opis zabytków można pobrać w PDF)

Męski Klasztor Prawosławny p.w. Zwiastowania Najświętszej Marii Panny i św. Jana Teologa w Supraśl

Dom Ogrodnika

Biały Dworek

Pałac Buchholtza

Ratusz w Supraślu

Dom Kleina

Dom Ludowy

Teatr Wierszalin

Domy Tkaczy !!!

Kościół katolicki p.w. Świętej Trójcy w Supraślu

Kościół katolicki p.w. Matki Boskiej Królowej Polski

Ulica Lewitówka

Muzeum Ikon

Moja miłość do Supraśla

Byłam w Supraślu z objazdówką z UAM’u. Robiliśmy praktyki z pilotażu po Podlasiu. Było pięknie. Tak dziko, zielono. Zakochałam się w Biebrzańskim Parku Narodowym i w Kruszynianach.

Drugi raz zobaczyłam Supraśl w filmie “U Pana Boga za piecem“. Bardzo mi się spodobał styl życia mieszkańców Polski “Be”. I tak jakoś wyszło, że zapragnęłam pisać pracę magisterską właśnie o tamtych okolicach. Tak jak postanowiłam, tak zrobiłam. W lipcu 2012 po raz drugi pojechałam do Supraśla robić badania terenowe i zbierać materiały.

Poznałam życie miasteczka, tak odmiennego od naszych wielkopolskich. Jeździłam rowerem po puszczy, przez kładki, mostki. Poznałam przemiłych ludzi, szczególnie z Dyrekcji Parku Krajobrazowego Puszczy Knyszyńskiej. Supraśl mnie oczarował. Lasy, pola z krowami i bocianami, drewniane płoty i niebywały porządek nawet w najbiedniejszej wsi.

Supraśl to także Wiktor Wołkow ale to historia na dłuższego posta. W każdym razie jeśli oglądając zdjęcia Wołkowa nie zakochasz się w Podlasiu to będę bardzo zdziwiona.

Supraśl znajduje się w samym środku Puszczy Knyszyńskiej. W Puszczy jest kilka osad złożonych z paru chat. Zimą właściwie nie można do nich dojechać. To czyni je idealnym miejscem do życia dla pasjonatów przyrody, fotografowania i spokojnego życia.  Jeszcze do niedawna widziałam tam swoją przyszłość. Dopóki nie przeczytałam książki Adama Wajraka “Wilki”. Zawsze pasjonowałam się wilkami, a ta książka rozbudziła dawno przygaszoną ciekawość. Wajrak opisuje Puszczę Białowieską w taki sposób, że mogłabym bez zastanowienia spakować się i tam zamieszkać. Zimą jeździłabym na nartach po lesie i tropiła wilki. Zobaczenie wilka nie było by takie ważne jak sama przygoda wynikająca z poszukiwania.

Ale wróćmy do Supraśla 🙂

Supraśl - kawałek historii

Supraśl ma bardzo bogatą historię związaną z włókiennictwem. Jego dwaj najbardziej zasłużeni mieszkańcy związani z tą branżą to Adolf Buchholtz i Wilhelm Zachert. Ale zanim do Supraśla dotarł przemysł włókienniczy, na Suchy Hrud dotarli prawosławni mnisi, którzy wybudowali Monaster. Dziś jest to jeden z 5 w Polsce klasztorów męskich podlegających diecezji białostocko-gdańskiej Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego.Początki powstania klasztoru mają różne genezy (szczegółowo opisane w mojej pracy naukowej). Wiadomo jednak, że Monaster został ufundowany przez Aleksandra Chodkiewicza. Monaster Zwiastowania Przenajświętszej Bogurodzicy i św. Jana Teologa w latach swojej świetności był największym tego typu ośrodkiem w całej Polsce. Mnisi przybywali do Supraśla nawet z odległej Góry Athos. Jak wiadomo prawosławie to Ikony – święte obrazy. W Supraślu kultem otaczana była Supraska Ikona Matki Bożej.

Cuda natury

Do najważniejszych walorów przyrodniczych zalicza się:

• Park Krajobrazowy Puszczy Knyszyńskiej,

• rezerwaty przejściowe: Budzisk, Surażkowo, Krzemienne Góry, Krasne, Jałówka, Woronicza, Las Cieliczański,

• sieć rzeczna z Supraślą i Sokołdą,

• stawy Dojlidzkie,

• wody podziemne (lecznicze borowiny),

• plaża nad zalewem Zajma w Supraślu,

• Arboretum w Kopnej Górze,

• jezioro Komosa,

• Pstrągarnia – miejsce nad Supraślą tuż za miastem, w kierunku Cieliczanki, w którym bije kilka źródlisk z krystaliczną wodą, idealne do hodowli pstrąga. Niegdyś ulubione miejsce wypoczynku supraślan,

• stawy rybne w miejscowości Krasne,

• kąpielisko nad zalewem Zajma i kąpielisko Pólko,

• „Święta sosna” u wylotu ul. Piłsudskiego w Supraślu,

• zieleń kojąco wpływająca na wzrok,

• powietrze bogate w tlen,

• bardzo dobre warunki bioklimatyczne.

Okolice Supraśla

Sam Supraśl nie jest za duży, choć atrakcji w nim jest wiele i właściwie potrzeba całego dnia, albo i dwóch, żeby spokojnie wszystko zobaczyć. Dla pasjonatów przyrody i folkloru jeszcze więcej ciekawych miejsc jest poza miasteczkiem.

W Puszczy znajdziemy kilka wsi naprawdę urokliwych,  w których tradycyjnie wypieka się chleb, kury biegają po drodze. Do takich wsi należą Łaźnie, Krzemienne, Jałówka, Konne. Tak naprawdę wszystkie leśne osady mają coś magicznego w sobie i warto zobaczyć każdą.

Czarownym miejscem jest jezioro Komosa. Wiąże się z nim straszna historia tragicznej miłości. Ponoć została tam zamordowana młoda dziewczyna, a jej duch unosi się nad taflą wody w mgliste poranki.

Kruszyniany – to właściwie must see na Podlasiu. Mały, zielony, drewniany meczet, a za nim mizar (cmentarz).  Po meczecie oprowadza Dżamil, który jest najmilszym, najśmieszniejszym (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) przewodnikiem. Jest niemal egzotyczny. 🙂 I tak śmiesznie zaciąga, że właściwie nic się nie rozumie. 🙂

Kopna Góra i Arboretum, czyli park dendrologiczny.

Wycieczka 5-dniowa

Jeśli nie wiecie jak się zabrać za planowanie wycieczki, tutaj macie gotowy program do pobrania wraz z mapką. Wycieczka jest po Supraślu, ale i po okolicy. Odwiedzamy leśne osady, dzikie rzeki i rozległe, zielone polany. Wszystko w otoczeniu zabytków, starych kościołów i tygla kulturowego, sprawia niesamowite wrażenie surrealizmu. Zwycięstwa przyrody, spokoju. Mam nadzieję, że ta wycieczka przybliży wam Podlasie.

Niemcy – Brandenburgia i Rugia

Niemcy – Brandenburgia i Rugia

Niemcy

Wybraliśmy się na eksplorację Niemiec, a dokładnie Brandenburgii i wyspy Rugii. Niemcy mają przepiękne tereny wiejsckie. Omijaliśmy większe miasta (oprócz Poczdamu), by dotrzeć do zielonych zakątków, poznając przy tym uroki tamtejszych campingów. Wyjazd ten należał do typowych niskobudżetowych wypadów na kilka dni. Zwiedziliśmy między innymi okolice jeziora Schwielowsee z malowniczymi miasteczkami, gęste lasy z wieloma szlakami pieszymi i rowerowymi, Tierepark z  leśnymi zwierzętami, podziwialiśmy bezmiar jeziora Müritz, by w końcu dotrzeć do bajkowej Rugii z pięknymi plażami i olśniewającymi wioskami.

Jak się tam dostać?

Jechaliśmy z Poznania więc droga w okolice Poczdamu była prosta. Jedziemy trasą E30, czyli nasza A2. W Niemczech również podążamy tą drogą. Mijamy Berlin i zjeżdżamy na 18 wyjeździe (“Ferch”). Po około 5 min jesteśmy w miasteczku. My możemy polecić kameralny Campingplatz “Neue Scheune” Ferch. Nie jest nad samym jeziorem, ale bardzo blisko. Cała podróż z Poznania zajęła nam jakieś 4h (przez liczne remonty pod Berlinem).

Ceny

Ceny są oczywiście wyższe, ale nie ma tragedii, bo często standard też jest wyższy.

Noclegi

  • Brandenburgia: na campingu: od 12 – 14 euro/noc (za 2 os./namiot mały/auto), prysznic dodatkowo płatny (ok. 2 euro),
  • Rugia: camping od 16 – 30 euro/noc (za 2 os./namiot mały/auto), prysznice nam trafiły się w cenie na Sund Camp

Paliwo: ceny są nieznacznie wyższe. Za 95 na Shellu płaciliśmy 1,15.

Jedzenie: tu już jest nieco gorzej, bo w barach, kawiarniach kwoty wysokie, ale bez tragedii. Tak, więc za kebab (lub kebap 🙂 ) zapłaciliśmy koło 4 euro (był ogromny). Najlepiej kupować w marketach. Polecamy Kaufland. Naszym nr 1 jest jednak to Karls. Ogromny sklep styizowany na stodołę w amerykańskim stylu. Dodajmy do tego darmowe degustacje, plac zabaw dla dzieci, zjeżdżanie na wycieraczkach, przejażdżkę traktorem i mamy najlepsze miejsce na weekend.

Zwiedzanie:

  • Tierepark – 5 euro (bilet normalny)
  • Kolejka wąskotorowa na Rugii (Potbus – Göhren, w dwie strony) – 12 euro/os.
  • Klify na Rugii – 10 euro/os.
  • Pałac Sanssouci – wiele różnych cen na bilety łączone (ogrody pałacowe są darmowe).

Nasza trasa

Cała trasa nie była specjalnie skomplikowana. Wymaga jednak własnego transportu. Wystrzegaliśmy się autostrad. Jest to dobre rozwiązanie jak przy okazji chcemy obejrzeć lokalne krajobrazy, których z autostrady żadną siłą nie zobaczysz. Niemniej spalanie jest dużo wyższe, a co za tym idzie rośnie koszt wyjazdu. Dodatkowym utrudnieniem są liczne fotoradary i wręcz przesadne przestrzeganie prawa przez Niemców (choć daj Boże, żeby u nas ludzie na drodze byli tak zdyscyplinowani).

Przebieg trasy: Poznań – Ferch – Poczdam – Werder (tu wjazd na autostradę nr 10) – na końcu zmiana na 24 w kierunku Wittstock – zjazd 22 Neuruppin – Tierepark Neuruppin – nocleg …. – Rechlin nad j.Müritz – następnie już 19, aż pod Rostock – potem 105 do samej Rugii.

Rugię przejechaliśmy niemal całą. Omijając jedynie północno – zachodnią część wyspy.

Powrót: z Stralsund trasą E251 do końca – potem 20 na Berlin (UWAGA! na całej trasie nie ma stacji przy autostradzie, każdorazowo trzeba odbijać do miasteczek, ok. 15km. Zatankujcie w Stralsund!) – my zjeżdżaliśmy na Szczecin, ale ekonomiczniej byłoby dojechać do Berliner Ring i odbić na Poznań.

Grzybobranie, czyli jesienne wyprawy w las

Grzybobranie, czyli jesienne wyprawy w las

Dużymi krokami zbliża się do nas jesień. Piękna, kolorowa, powiewająca orzeźwiającym chłodem poranka. Po niej jednak przyjdzie zima i Słońca będzie coraz mniej. Warto więc wykorzystać  ostatnie promienie, a przy okazji aktywnie spędzić czas. Grzybobranie jest fantastyczną formą spędzania czasu na świeżym powietrzu. Plus może być też formą edukacji dla dzieci i młodzieży. 

Jedną z moich ulubionych jesiennych aktywności jest grzybobranie. Chodzenie po lesie samo w sobie jest bardzo przyjemne i odprężające. Jeśli do tego dodamy element poszukiwania i euforię po znalezieniu pięknego, lśniącego, okrągłego grzybka  –  zdrowy weekend gwarantowany.

Kolejnym pozytywnym aspektem spacerowania na łonie natury jest właśnie samo obcowanie z przyrodą, przyjemność z obserwacji zwierząt, świeże powietrze oraz upragniona cisza.

A gdzie są najlepsze (moim zdaniem) miejsca dla grzybiarzy?

Łomnica (mała wieś między Nowym Tomyślem, a Zbąszyniem). Jeździłam tam z rodzicami na grzyby. Ostatnio po chyba 10 latach znów tam pojechałam. Trafiłam. Mimo, że przez las lawiruje się wieloma duktami. Lasy w tej okolicy są piękne, głównie iglaste, ale bywają też mieszane z bukami. Ściółka pokryta mchem i jagodami. Miejscami znajdziemy same piachy, które lubią “zielonki”.

Wronki – znajdują się na granicy Puszczy Noteckiej. Lasy są równie urodziwe, jak nie piękniejsze niż w okolicy         Łomnicy. Tereny w okół wsi Miały zawsze są pełne grzybów. Jednak blisko takich miejsc zawsze chodzą miejscowi.  Dlatego albo wychodzimy wcześnie rano (5/6:00), albo wjeżdżamy głębiej w las.

Sezon grzybowy zaczyna się we wrześniu/październiku. W zależności od pogody i lokalizacji. Pamiętajmy jednak, że niektóre grzyby mogą być nie jadalne, a nawet mogą nas zabić. Dlatego jeśli nie jesteście pewni co do gatunku lepiej takiego delikwenta zostawić w lesie. Co do Gara przygotowało ciekawy poradnik dla początkujących grzybiarzy. 

 

Indie-autostop

Indie-autostop

Indie-autostop

                                                                          Prelegent: Tomasz Korgol

                                                                           Termin:    5.12.2014

                                                                           Miejsce:    Wydział Nauk Geograficznych i Geologicznych UAM

 

Spotkanie z Tomaszem Korgolem autorem bloga Podróżuje i żyj.

Tomasz Korgol na swoim koncie ma wiele niezwykłych wypraw bogatych w przygody podróży, które jednym wydadzą się fascynujące, innym niebezpieczne, a niektórzy pewnie od razu zaczną planować swoją podróż życia.

Tomek odwiedził 46 krajów na czterech kontynentach. Nam opowiedział o – wyprawie autostopem do Indii, przez takie kraje jak Iran, Irak, Pakistan. Tereny kojarzone głownie z konfliktami zbrojnymi, biedą, niebezpieczeństwem. Jako pierwszy Polak od paru zdołał przejechać Pakistan, a dokładnie Beludżystan od granicy z Iranem. Udowodnił, że można to zrobić. Teraz w ślad za nim ruszają kolejni miłośnicy przygód.

Dowiedzmy się jak wygląda podróż przez tak niebezpieczne państwa.

Będzie też trochę sielanki. Przecież na trasie do Indii nie leży tylko Irak. Przemierzymy więc m.in. Rumunię, Bułgarię, Turcję, Gruzję, Armenię, zatrzymamy się nad morzem Kaspijskim, by następnie ruszyć do Teheranu, a stamtąd w kierunku Zatoki Perskiej. I dalej ku Himalajom.

Cała wyprawa okazała się bardzo niebezpieczna. Nie jest to trasa dla wszystkich, a już na pewno nie dla kobiet. Tomasz Korgol mimo, ze ze śmiechem i uśmiechem na ustach wspomina, ze były momenty kiedy bał się i nie wiedział co się wydarzy. Bo w drodze trzeba mieć jeszcze szczęście, albo anioła stróża. Tomek miał chyba jedno i drugie, bo z każdej niekontrolowanej sytuacji wychodził bez szwanku.

Wywiad

Fotorelacja